Wpisy oznaczone ‘recenzja’
piątek, 6 Styczeń 2012
Pochodząca z Bristolu grupa Turbowolf wstrząsnęła rockowym światkiem. Sam byłem zaskoczony gdy pierwszy raz posłuchałem „A Rose For The Crows”. Z takim biglem, bezczelnością i brakiem zadęcia dawno nikt nie grał. Atak przyszedł z najmniej oczekiwanej strony. Po Wyspach Brytyjskich nie spodziewałem się uderzenia. Od wybuchu punkowej rewolty sporadycznie miewamy tam kolejnych wielkich, zaś eter zalewają tysiące takich samych grup indie, a tu proszę, niespodzianka. Płytka zatytułowana klasycznie od nazwy zespołu brzmi świetnie, a wszystkie szaleństwa jakie Turbowolf wyczynia są przyprawami do głównego dania, a tym jest nieokiełznany rock z takim kopniakiem, że wysyła daleko w galaktykę.

(więcej…)
niedziela, 3 Lipiec 2011
O grupie Black Tusk usłyszałem po raz pierwszy w związku z reedycją płyty „Passage Through Purgatory”. Zdaję sobie sprawę, że to potworne zaniedbanie ale i samokrytyka szczera przy okazji. Dawno tak fajnego i szczerego łojenia nie miałem okazji posłuchać. O ile rodzimych recenzentów intrygowała nazwa grupy to ja sobie podaruję, mam to dokładnie tam, jak śpiewa Lech Janerka.

(więcej…)
piątek, 6 Maj 2011
Konsekwencja czy przypadek? Zadaję sobie to pytanie słuchając nowej płyty Pentagram. Ich poprzednie wydawnictwo niestety odrzucało, brakowało tam serca, pomysłu i przede wszystkim Victora Griffina. Kiedy wszystkim wydawało się, że to już równia pochyła i że Bobby Liebling kompletnie odleci w heroinową otchłań, nastąpił nieoczekiwany zwrot w wydarzeniach.

(więcej…)
czwartek, 7 Kwiecień 2011
Płyta na setkę? Ba, na dwie setki… i ogórka.
Dzisiaj drodzy czytelnicy recenzja płyty, której autor wpisuje się w popularny, zwłaszcza u nas, rynek country. W końcu cały nasz mainstream muzyczny to wieś.
Bywa to country różnie nazywane – alternative country, cow punk, a spokojnie można dodać blues country, metal country i doom country, wszystko przyprawione hardcorem i naturalnym aromatem szopy pełnej siana. Znaczy, jest swojsko jak w stolicy. Ekologicznie i zielono ale bez przytulania drzew. Bizony są niestety w odwrocie.

(więcej…)
środa, 23 Marzec 2011
Czy syropem klonowym można doprowadzić się do psychodelicznych wizji? Po przesłuchaniu nowego wydawnictwa grupy Blood Ceremony wychodzi mi tylko jedna odpowiedź – można.

(więcej…)
poniedziałek, 14 Marzec 2011
Kolega Kirk Windstein uporawszy się ze swoimi prywatnymi demonami jakiś czas temu zabrał się za pracę w swojej ukochanej kapeli. Fani musieli czekać aż sześć lat na nowy stuff od Crowbar.
Od czasu mojej pierwszej styczności z tą płytą minął już prawie miesiąc, emocje opadły i postaram się coś napisać z chłodną głową.

(więcej…)
|
|