Rock 2011 w naszych uszach – wybrane płyty
Podsumowania zabijają muzykę, tak przynajmniej twierdzą ci, co się na niej dobrze znają i próbują czerpać z niej niczym nieskrępowaną i niezmąconą przyjemność. Myślę że wyżej wymienieni są jednak w mniejszości, a reszta słuchaczy po cichu pragnie jakichkolwiek wskazówek i drogowskazów. Tak, więc zbytnio was nie zanudzając postaram się skrobnąć cokolwiek o tym co za nami.
Miniony rok tak w skrócie nie przyniósł żadnych muzycznych rewolucji. Grupy poruszały się po znanych rejonach. Płyty nagrywa się teraz bezpieczne, a w większości gatunków formuła eksploatowana jest już do granic możliwości. Kilku zespołom udało się jednak zrobić krok do przodu, ryzykowny, ale jednak. Tak było z nowymi płytami Mastodon i Amebix, obie formacje nagrały płyty, które zaskoczyły swoich starych fanów, a ten kto oczekiwał kontynuacji w ich dokonaniach mocno się zdziwił. Mastodon zerwał ostatecznie ze sludgeowym szaleństwem, a Amebix z crustowym brudem, a ja te ich nowe oblicza kupuję w 100 procentach i stawiam na szczycie mojej listy. Na trzecim medalowym miejscu, które przysporzyło mi chyba najwięcej kłopotu umiejscowiłem największe zaskoczenie w tym roku, czyli Obake. Zespół słabo znanego u nas awangardowego muzyka z Włoch Eraldo Bernocchiego. Miks metalu, sludge’a, ambientu i jazzu podany w tak wysmakowany sposób musiał zostać przeze mnie doceniony, polecam Obake tym bardziej, że Eraldo zagra w tym roku na Assymetry Festival i będzie można zobaczyć, co wart jest na żywo ten zacny muzyk.
Czas na resztę wykonawców. Tak się złożyło, że w pierwszej dziesiątce znalazło się miejsce dla reprezentantów kilku gatunków muzycznych: Sludge, czyli potężny Crowbar i ich „Sever the Wicked Hand”, Occult Rock i najlepsza płyta w dorobku The Devil’s Blood, doom Metal reprezentuje powracający Pentagram oraz bardzo udana płyta młodego amerykańskiego Argus. W 2011 roku przebudził się Death Metal, w którym pojawiło się wiele ciekawych płyt, ja wyróżniłem debiutancki album Nader Sadek. Tak według niektórych powinien brzmieć nowy Morbid Angel, który swoją drogą też znalazł się na mojej liście. Pierwszą dziesiątkę zamyka progresywny i bardzo odważny w poszukiwaniach Cave In, oraz delikatna i cudnie jesienna płyta King’s Daughters and Sons. Resztę listy publikuję poniżej bo nie zamierzam was więcej zanudzać opisywaniem każdego z osobna, liczę jednak na waszą ciekawość i sprawdzenie tych płyt które jeszcze nie zdążyliście poznać.
2011 – Lista totalnie prywatna.
1. Mastodon – The Hunter
2. Amebix – Sonic Mass
3. Obake – Obake
4. The Devil’s Blood – The Thousandfold Epicentre
5. Crowbar – Sever the Wicked Hand
6. Pentagram – Last Rites
7. Argus – Boldly Stride the Doomed
8. Nader Sadek – In the Flesh
9. Cave In – White Silence
10. King’s Daughters and Sons – If Then Not When
11. Solstafir – Svartir Sandar
12. Autopsy – Macabre Eternal
13. Turbowolf – Turbowolf
14. Esoteric – Paragon of Dissonance
15. Morbid Angel – Ilud Divinum Insanus
16. Owls – The Night Stays
17. Daft Punk – Tron OST
18. Karma to Burn – V
19. Gentlemans Pistols – At Her Majesty’s Pleasure
20. Graveyard – Hisingen Blues
21. Yann Tiersen – Skyline
22. Necros Christos – Doom of The Occult
23. Dead Skeletons – Dead Magick
24. Loudblast – Frozen Moments Between Life and Death
25. R.E.M. – Collapse Into Now
26. YOB – Atma
27. Zombi – Escape Velocity
28. Unkle Acid and The Dead Beats – Blood Lust
29. Leszek Możdżer – Komeda
30. Cathedral – A New Ice Age (ep)
Jan Mokrzycki



