Archiwum kategorii ‘Recenzje’

Turbowolf – „Turbowolf” – prywatny debiut roku 2011

piątek, 6 Styczeń 2012

 

Pochodząca z Bristolu grupa Turbowolf wstrząsnęła rockowym światkiem. Sam byłem zaskoczony gdy pierwszy raz posłuchałem „A Rose For The Crows”. Z takim biglem, bezczelnością i brakiem zadęcia dawno nikt nie grał. Atak przyszedł z najmniej oczekiwanej strony. Po Wyspach Brytyjskich nie spodziewałem się uderzenia. Od wybuchu punkowej rewolty sporadycznie miewamy tam kolejnych wielkich, zaś eter zalewają tysiące takich samych grup indie, a tu proszę, niespodzianka. Płytka zatytułowana klasycznie od nazwy zespołu brzmi świetnie, a wszystkie szaleństwa jakie Turbowolf wyczynia są przyprawami do głównego dania, a tym jest nieokiełznany rock z takim kopniakiem, że wysyła daleko w galaktykę.

(więcej…)

People Of The Haze – „People Of The Haze” – hard rockowe łojenie!

środa, 21 Grudzień 2011

Dlaczego nasza rockowa scena wygląda tak marnie w ogólnokrajowych mediach? Dlaczego „łowcy talentów” z dużych wytwórni płytowych nie mają bladego pojęcia o emocjach, a jedynie o tabelkach w excelu? Dlaczego z uporem maniaka wciskane nam są produkty z nazwami na K, A lub C po których w głowie pozostaje jedynie połączenie tych trzech liter w jedno słowo? Wyżaliłem się? A skąd, dopiero zaczynam się rozpędzać bo to nasze portfele i tupanie na koncertach zadecydują o tym kiedy przyjdzie pora posłać to całe dziadostwo do diabła. Oby jak najprędzej!

 

(więcej…)

Franka De Mille – „Bridge The Roads” – intymny urok piosenek

niedziela, 18 Grudzień 2011

Z licem rumieńcem oblanym zabrałem się za klepanie w klawiaturę wysłużonego laptopa. Skąd   wstyd ów, zapyta może ktoś. Powód jest prosty. Swoje kilka zdań na temat płyty„Bridge The Roads” zacząłem pisać gdy lato jeszcze panowało, a pani jesień miała dopiero zamiar nawiedzić okoliczne lasy i pagórki. Dziwne koleje losu rzuciły mnie w inne miejsce Europy, gdzie ze względu na pośpiech i sytuację, dostępu do internetu właściwie nie miałem. Za to płytę miałem ze sobą, a że płyty i muzyka w ogóle, nie mają terminu przydatności do wysłuchania, to te kilka zdań o wydawnictwie Franki De Mille zawsze będzie na miejscu.

(więcej…)

Mastodon – „The Hunter” – uczta w sosie sludge

wtorek, 8 Listopad 2011

Mastodon to taki rodzaj zespołu który nie usiedzi w miejscu i stale poszukuje swojej drogi ewolucji. Nie inaczej jest w przypadku ich nowej płyty. Czas po między „Crack the Skye” a nowym „The Hunter” nie należał do najłatwiejszych. Gitarzysta Brent Hinds ucierpiał w bójce z członkiem zespołu System of a Down, a Bill Kelliher dwukrotnie musiał wydostać się ze szponów alkoholizmu w specjalnym ośrodku. Wedle porzekadła „co nas nie zabije to nas wzmocni”, zespół stworzył dzieło „The Hunter”. 

  (więcej…)

The Hedons – „Earth On My Nerves” – stoner punk i astro doom

czwartek, 11 Sierpień 2011

Połączenie stoner rocka z punkiem powinno być łatwe do przewidzenia ale jeżeli dodać do tego jeszcze doom, psychodelię i spory dystans muzyków co do image wyjdzie mikstura, która przyjęła miano The Hedons. Amerykanie grają tak bezpretensjonalnie i z radością, ze już po pierwszym słuchaniu zapętliłem ich krótką płytę „Earth On My Nerves” i latała w kółko aż do przesytu. Zapomnijcie o cyzelowaniu i studyjnej produkcji tu liczą się emocje i radość grania.

(więcej…)